Takie dzialanie jest traktowane jako dzialanie marketingowe. Wiele producentów tak wlasnie promuje swoje najnowsze gry komputerowe. Jest to wiec calkiem legalne. A ja zapomnialam sie przyjrzec, czy gry które przynosil Lukasz sa tylko demkami, czy tez to pelne wersje. Jednak nawet jesli to pelne wersje, to Lukasz kupuje potem orginal. Moim zdaniem nie wszystkie gry komputerowe sa dostepne w wersji demo w internecie. Jak wiec ma mój syn sprawdzic, czy dana gra bedzoe dla niego wystarczajaco interesujaca, czy tez nie. Oczywiscie musi zapoznac sie dostepna pelna wersja. Ale w wiekszosci wypadków juz na pierwszy rzut oka i kilka pierwszych chwil, gracz wie czy dana gra komputerowa jest warta tych pieniedzy, za które chce ja sprzedac producent. Niektóre z gier komputerowych przeciez sa totalna porazka, a kosztuja tak wiele pieniedzy. Nawet nas nie stac by wyrzucac pieniadze w bloto. Zreszta my równiez musimy na nasze pieniadze ciezko pracowac. I jesli sie oplaca, to warto cos kupic, ale jesli nie, to nie.
-
Mimo tego, ze mój maz przekonal mnie do swojego zdania i w znaczny sposób uspokoil mnie, ze nasz syn nie jest piratem i nie kopiuje nielegalnie gier komputerowych, postanowilam miec sie na bacznosci i kontrolowac postepowanie syna. Wiedzialam, ze nie rozgryze tej zagadki w ciagu paru godzin, ale ja w tymmomencie liczylam, ze uda mi sie cielesnie potweirdzic teorie mojego meza i wszystko wróci do normy. Przez caly tydzien obserwowalam jak Lukasz sie zachowuje. I w tym tygodniu przyniósl do domu jakies dwie gry, potem wieczorem je zaniósl. Przez kolejne kilka dni pogral w nie, po czym przyszedl do mnie ipoprosil mnie o pieniadze na nowa gre komputerowa bo znalazl taka fajna. Okazalo sie, ze mój maz mial racje. To tylko falszywy alarm, a mój syn nie kopiujegier komputerowych, tylko je testuje, a potem kupuje orginalna wersje. Moim zdaniem to wcale nie jest kradziez. Wersje demo pewnym gier komputerowychsa dostepne w internecie, w celu zapoznania sie z gra i zakupem orginalu i pelnej wersji.
-
Postanowilam niezwlocznie porozmawiac o tym fakcie z moim mezem. Myslalam, ze mój maz inaczej zareaguje. Bardzo sie na nim zawiodlam. Ja mu tlumacze, ze nasz syn jest piratem i kopiuje nielegalnie gry komputerowe, a on mi mówi, zebym sie uspokoila i ze tak robia wszystkie dzieci. Moze i mój maz ma racje. Jest tyle fajnych gier komputerowych, które dzieci chca miec, kupujemy im je, a one po dwóch dniach sie nimi nudza. Moze Lukasz robi to, by sprawdzic czy dana gra mu sie spodoba i warto ja kupic, czy tez nie. Mój maz byl wlasnie tego zdania, i wtierdzil, ze musimy miec malego na oku. Jesli jego plan dzialaniatak wlasnie wyglada, to trzeba przyznac, ze to bardzo inteligentne. Chlopak bierze gry i testuje, by nie wydawac pieniedzy na gry komputerowe, które nie sa godne uwagi. Takie ekonomiczne podejscie do zycia. Uczy sie oszczednosci i slusznego podejmowania decyzji. Moje niepokoje ucichly. Przeciez nasz syn to madry chlopak. Jak wogóle moglam go posadzic o cos takiego? Alez ja jestem glupia.





