Ostatnio w piatek Lukasz przyniósl do domu nowa deskorolke. Cos mi sie to nie podobalo, bo nie przypominam sobie by Lukasz prosil mnie o pieniadze na deskorolke. Jedynym wyjsciem byl mój maz, ale on uwaza, ze deskorolki sa swiadectwem, ze rodzice nie maja czasu by zajac czyms dziecko, kupuja mu wtedy deskorolke i dziecko szlaja sie po jakis rampach i staje sie malym huligane. W sumie w wiekszosci przypadków tak wlasnie jest. Wystarczy przejsc sie wieczorem ulicami naszego miasta. W takim badz razie mój maz zapewne nic nie wie, o nowej deskorolce syna. Skad ma on pieniadze na nowa deskorolke. Jedyne co mi switalo w glowie, to pieniadze, które mialy byc przeznaczone na gry komputerowe. Jednynie gry komputerowe sa wiekszym wydatkiem, którego Lukasz dokonuje sam. Przy kupnie innych rzeczy zawsze towarzyszy mu jedno z nas. Czternastolatek nie powinien sam wydawac wiekszych sum pieniedz. To zbyt niebezpieczne. A gry komputerowe kupuje sam kazdy w jego wieku. Ale nie rozumie, przeciez on kupowal gry, wiec jak to mozliwe?
Mój syn jest piratem.
Nielegalne kopiowania gier komputerowych.





